Archiwum lipiec 2003, strona 3


lip 15 2003 Trylogia:Perwszy raz z miss grejfrut -> cz.2...
Komentarze: 8

To 2 częśc trylogii. Nie powinno się cztać, bez przeczytania 1 części. Ale oczywiście nie jest zabronione.

 

Uciekałem z tego festynu. Sam nie wiem dlaczego, Mateła twierdzi, że bałem się, że mi zabiorą rower, ja jestem zdania, że byłem tak nawalony że po prostu źle się czułem. Zresztą to chyba nie jest takie istotne.

 

Będąc już całkiem daleko zadzwoniłem do Mateły i umówiliśmy się na spotkanie przy Majowej. Pojechałem na skróty. Jadę, jadę i nagle dzwoni Mateła.

Matała:Gdzie jesteś??

Ja:Właśnie dojeżdżam do Majowej.

Mateła:Ale my czekamy przy majowej z Grześkiem już pół godziny.

Ja: To jedź do domu.

 

Tak sobie pomyślałem jak to możliwe, że już jest przy majowej, skoro ja jadę pół godziny i jeszcze tam nie dotarłem. Hmmm . Jadę, jadę coraz dalej ostatnie domy. Las jakiś. Czyżbym się zgubił?? Nagle natknąłem się na kałużę, ogromną taką, nie da się przejechać. No przecież nie będę się wracał, jadę dalej. Mokro w butach ble.

 

Zaczynałem już tracić, nadzieję, więc ucieszyłem się widząc samochód. Pewna młoda parka przyjechała tu w celach dosyć niedwuznacznych. Przeszkodzić im?? I tak się zaczęli ubierać. Zapukałem do szyby.

Ja:Jak daleko do najbliższej drogi na Otwock??

Koleś:Jesteś w Otwocku.

Wokoło szumi las.

Ja:A do centrum??

Koleś:2 km tą dróżką a potem w prawo 5km.

 

Gdy przejechałem te 2 km, już wiedziałem, że to nie jest majowa. Jeździłem tędy do pewnej mojej dziewczyny. Jechało się samochodem 10 minut do mojego domu. Po pijaku na rowerze 45 minut.

 

Tak jadąc miałem zastraszające wizje. A to że mnie coś potrąci. A to że mi zabiorą prawo jazdy(zdałem za 5 razem). Ale na szczęście dojechałem.

 

Nie chciałem w takim stanie iś do domu to uderzyłem do Mateły. Otworzyła mi jego matka.

Matka M:Mateusza nie ma- spojrzała na mnie, mokre spodnie buty, metny wzrok- ale wejdź do niego do pokoju połóż się i poczekaj.

Ja:OK.

 

Przyszedł Mateła.

Mateła:Ty dopiero przyjechałeś?? Ja już jestem półtorej godziny. Byłem u Ciebie. Gdzie ty byłeś??

Ja:W Wólce Mlądzkiej. Weź nic nie mów. Nie chcę wracać do domu w takim stanie.

Mateła:Idziemy do baru. Jest tam Ewa i chłopaki.

Ja: No dobra.

 

I poszliśmy. Koniec części 2. jeszcze jedna

 

boski_apollo : :
lip 14 2003 Trylogia:Pierwszy raz z miss grejfrut ->...
Komentarze: 5

Pewnego razu na początku tegorocznej wiosny wracając z treningu odwiedziłem Matełę. Na początku  zapowiadało się normalnie. Pogadaliśmy trochę, w miarę możliwości opróżniłem mu lodówkę, gdy nagle zaświtała mi myśl. Warto by się napić. Jakbyście znali Matełę, to byście wiedzieli, że on chętnie piszę się na takie pomysły.

 

Po przeprowadzeniu zbiórki okazało się, że niestety mamy tylko około 12 zł. Nie jest to dużo. Po długiej i wnikliwej naradzie ustaliliśmy, że wypijemy tanie wina. Był to fakt dla mnie pasjonujący, bo nigdy wcześniej takiego nie piłem.

Jak się okazało nie tak łatwo było zrealizować nasze postanowienie, musieliśmy udać się rowerami parę kilometrów, bo wskutek wpływu Kościoła na asortyment sklepów, interesujący nas towar był dopiero w Świdrze.

 

Uzbierana kwota starczyła na wino Miss grejpfrut i 2 wolty, pojechaliśmy w nasze ulubione miejsce by skonsumować.

Ja:Pierwszy raz takie coś piję.

Mateła:Ja kiedyś próbowałem, ale nie wmusiłem w siebie, oddałem kolegom. To jest całkiem niezłe.

Ja:W sumie tak –patrząc na plakietkę – patrz, zdobyło złoty medal na jakiejś wystawie.

Mateła:Ty chamie, wziąłeś 2 łyki, myślałeś że nie zauważę!! Oddawaj!!

Gul gul przyszedł Majkiel.

Mateła:Cześć, może się napijesz??

Majkiel:Nie, jadę dzisiaj do Misi samochodem do Wawy(też mi powód, jak zwykle przesadza).

Ja:Tydzień temu jeszcze nie chciałeś z nią chodzić. Tak mówiłeś.

Majkiel:Wiesz jak bywa – do Matoły – Co u Ewy??

Mateła:Nieciekawie, podejrzewam że chce ze mną zerwać.

 

Majkiel pojechał, my wipiliśmy co mieliśmy i jak zwykle w takich momentach przyszła ochota na jeszcze. Ale kasy nie ma co robić. Mateła powiedział, że pewnie Grzesiek nas poratuje, to pojechaliśmy do Mlądza. Nie było go, ale poczekaliśmy.

Grzesiek:Cześć, co tu robicie? Jak was w ogóle wpuścili bez paszportu??

Mateła:Przemknęliśmy się wzdłuż rzeki. Może się napijemy.

Grzesiek:Ja dzisiaj prowadzę(następny). Ale mogę kasę pożyczyć.

 

Kupiliśmy bardzo dobre wino w kartonie i pojechaliśmy nad rzeke skonsumować. Grzesiek wziął 3 łyki resztę ja i Mateła.

Mateła:Jak jechaliśmy to widzieliśmy jakiś festyn.

Ja:Może wpadniemy??

Grzesiek:Czemu nie.

 

Przyjechaliśmy ja slalomem miedzy sosnami ledwo się wyrabiałem. Patrzymy a tu jakiś meczyk, namioty, piwko i stoi paru facetów po 40 lat.

Ja:A co to za mecz??

Włochata klata:A chłopaki grają.

Mateła: (na ucho)Nie rób kurwa obciachu.

Ja:Ale liga szóstek czy co??

Włochata klata:Fajne chłopaki, polej im Władziu.

Ja:Ja mam dosyć.

Mateła:A ja chętnie.

Wąsik:To przecież nasz chłopak Świderki, pewnie że polej.

Grzesiek: (cicho) Ja pierdolę.

Mateła wipił za mnie za Grześka i siebie.

Łysy:W zamian za browary rekwirujemy rowery.

Ja:To ja jadę. Na razie.

 

I pojechałem. Co było dalej? To w następnym odcinku. A będzie ich 3:)

 

boski_apollo : :
lip 14 2003 Strach przed borowankiem
Komentarze: 6

Mojego ojca zaczął dziś boleć ząb. Niestety nie pójdzie on od razu do dentynsty, bo sie boi. Dlatego będzie cierpiał aż będzie to nie do wytrzymania i nie prześpi jakiejś nocy. Wtedy w końcu odda się wiertłu:))

A przecież to taka miła sympatyczna pani:))) poza tym bardzo delikatnie robi, mi raz wycięła pół żeba i nawet łezka mi nie poszła tak się pieściła.

A czy wy się też boicie dentysty? Prosiłbym o stosowne komentarze.

Tak odnośnie mojego ojca. Dlaczego takie misterne imię jak Mieczysław zdrabnia się na Miecio:)))??

 

 

boski_apollo : :
lip 14 2003 Powrót do treningów
Komentarze: 6

ufff

Dziś pierwszy raz od środy byłem na treningu. Niestety musiałem zrobić sobie przerwę, bo jakiś syf wpadł mi do oka, prze 24h nie dało się wyciągnąć i jak wkońcu wypadłoto i tak musiałem sobie zakleić na dwa dni. Już na szczęście w porządku.

Wujek dobra rada mówi:"Nie jeździ się po krzakach w nocy po winie na rowerze", no cóż może jest w tym odrobina racji:))). I tak będę jeździł.

Dziś przyjeżdża do mnie Tygryska, więc będzie jeszcze jeden trening(ćwiczenia rozciągające).

boski_apollo : :
lip 14 2003 Ogórek
Komentarze: 5

Jestem pierwszy na drabince w ogórku na www.kurnik.pl:))))))

Kto mi pograruluje??

boski_apollo : :